Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2017

Marzec był... ciężki

Mam wrażenie, że pisanie tego tekstu nie będzie łatwym przeżyciem. No cóż. Pora uzbroić się w herbatkę, ciepły koc, włączyć moją ulubioną „emocjonalną playlistę” i zacząć moją krótką relację tego miesiąca.



Już od początku nie zapowiadało się dobrze, a katastrofa wisiała w powietrzu. Od końca lutego przyjmuję dosyć silne leki, które w jakimś stopniu warunkują moje samopoczucie fizyczne i psychiczne – niestety w dużej mierze je psują. Pierwsze dni marca zaczynały się i kończyły na bólach głowy, brzucha, mdłości, itp. Moje ciało strasznie zbierało wodę – jednego dnia ważyłam rano 59 kilogramów, a następnego dnia o 4 kilogramy więcej. Byłam „zalana” na twarzy, brzuchu, nogach i czułam się z tym koszmarnie. Mentalnie, bo nawet nie chciałam się nikomu pokazywać na oczu. Fizycznie, bo ubrania wbijały się boleśnie w ciało (zwłaszcza spodnie…), czułam się mega ciężka i (jeszcze raz) wszystko mnie bolało.

Czarę goryczy przelała mała stłuczka 7 marca przy wyjeździe z parkingu. Nic wielkiego, zdecy…

Przeczytane #1 - dużo dobrych książek!

Słowem wstępu – uwielbiam książki! Kiedyś czytałam ich znacznie więcej, założyłam nawet bloga dotyczącego tylko i wyłącznie ich, ale ten szybko upadł z przyczyn braku czasu, braku determinacji oraz nieumiejętności pisania długich recenzji.
Ale mimo że z tamtym się nie udało – postanowiłam przemycić trochę książkowych treści tutaj. Nie będę pisała regularnych podsumowań danego miesiąca/kwartału/pory roku. Po prostu co kilka pozycji. Nie będą to także typowe długie recenzje. Kilka słów, polecenie lub odradzenie i krótka ocena. Mam nadzieję, że będzie fajnie :D

Chłopaki Anansiego – Neil Gaiman – przeczytana 28 lutego 2017
Nie będzie wyolbrzymieniem jeśli napiszę, że Neil Gaiman to jeden z autorów mojego życia. Zajmuje to stanowisko tuż obok Georga R. R. Martina. Ale nie o nich obu na raz, póki co skupmy się na Gaimanie i „Chłopakach Anansiego”. Jest to moja 5 (?) książka tego autora, którą skończyłam. Po poprzednich nastawiałam się na coś rewelacyjnego. Spodziewałam się typowego poczucia hu…

Mam problem - nie chcę kopiować innych!

Pierwszy post na tego bloga napisałam pod wpływem impulsu, w miarę szybko i sprawnie. A potem… Pauza. Niby tytułów w głowie sporo. Wątków, które chciałabym poruszyć jest cała masa. Jednak za tytułem, chwytliwym hasłem czy dokładnie określonym poglądem nie zawsze stoi TREŚĆ, którą mogłabym dane zjawisko opisać.



To się tylko wydaje takie proste.







Chcę pisać o tym w co wierzę i co mnie w jakiś sposób dotyczy. Miałam pomysł na wpisy o moich sposobach na sprawną naukę, o motywacji, o ludziach i ich zachowaniu. Jednak za każdym razem chwytałam się na tym, że GDZIEŚ TO JUŻ SŁYSZAŁAM.

Na te tematy powstaje naprawdę wiele treści, a skoro mnie one interesują – oczywiste jest, że się dokształcam, czytam blogi innych osób i nimi inspiruję. Ale inspirowanie nie może przekształcić się w kopiowanie. Nie chcę być kopiarką powielającą treści innych, mądrzejszych, bardziej doświadczonych. Chcę wypracować własny styl, własne metody, stworzyć coś nowego.

Można to podsumować bardzo dziwnym, ale wydaje mi się p…

Luty był... ciekawy

Gdy spojrzę na to podsumowanie za rok z pewnością będę wdzięczna samej sobie, że je stworzyłam. Te parę słów za jakiś czas nie tylko poruszy sentymentalną część mnie, ale pokaże też jak się zmieniłam. Chcę upamiętnić ten miesiąc dla siebie, a może dodatkowo kogoś to zainteresuje? Zaczynajmy!

Pierwsze tygodnie lutego to głównie nauka, tutaj nie będzie żadnego zaskoczenia, wybuchów ani niesamowitości. Staram się o stypendium za najlepszą średnią w szkole, więc muszę spiąć cztery litery i wkuwać materiał do utraty przytomności. Oczywiście wyolbrzymiam.

Nie jest aż tak źle, uczyć się lubię i umiem (mam na to całkiem niezłe sposoby). Mimo to nie mogłam doczekać się ferii, które przypadły mojemu województwu w ostatnim terminie. Szkoła zaczęła mnie przytłaczać, spadł zapał, stypendium nie było wystarczającą motywacją. Potrzebowałam odpoczynku!

W ostatni czwartek przed feriami wykorzystałam ostatki zapału, żeby wziąć udział w konkursie "Jednego wiersza o miłości" organizowanego przez m…