Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Piękny Zamek w Niedzicy, niewypał w Krakowie i Meksyk [ZAKOPANE 2017]

Obraz
Hej! Witam Cię w ostatnim wpisie z Zakopanego… A może nie do końca? Bo właściwie w samym Zakopanem... byliśmy tylko na chwilę. Zamiast tego widzieliśmy inne, cudowne miejsca, więc… zapraszam do czytania.
21 lipca – Wybraliśmy się do Zamku!
Gdy mowa o wspaniałych zabytkach, Polska jest naprawdę bogata. A mnie niesamowicie jara historia. Uwielbiam wszystko, co z nią związane – przeszłość fascynuje, czasem budzi grozę, a czasem podziw. A przede wszystkim jest skarbnicą wiedzy, bo choć szczerze wierzę, że ludzie się zmieniają (zarówno na przestrzeni pokoleń, jak i po prostu przeżytych lat), to wciąż potrafią popełniać te same błędy. Warto się uczyć z tego, co pozostawili inni (co powiecie na wiedzę zawartą w cytatach?)

Wracając do wyjazdu – na południu Polski, we wsi Niedzica, na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego, znajduje się piękna, średniowieczna warownia – Zamek Dunajec. Na samym początku swojego istnienia stanowił węgierską strażnicę na granicy z Polską. Aktualnie jest przepełn…

Przeczytane #4 - psychologia, pozytywizm i świat Potter'a

Obraz
Pierwsza książka – początek czerwca, ostatnia – koniec lipca. Nie będę ukrywała, że moje tempo czytania nie jest zbyt szybkie. Albo inaczej – czas, który na tę aktywność poświęcam w ciągu dnia, jest niewielki. Czytam szybko, ale dosyć rzadko. Teoretycznie zawyżam średnią przeczytanych książek wśród Polaków. W praktyce jednak jestem sobą zawiedziona.

Podsumowanie czytelnicze tych dwóch miesięcy pojawia się teraz, bo potrzebowałam oderwania od tematu Zakopanego. Niby nikt mnie nie przymusza do pisania, robię to z przyjemnością, ale mimo wszystko, tekst podróżniczy zaczął mnie męczyć. Stąd przerwa na odrobinę kultury.
Ostatnia sprawa na wstępie – nie wiem, czy w którymś z poprzednich „Przeczytanych” o tym wspominałam – ta seria jest pisana na bieżąco. Oznacza to, że po skończeniu jednej książki, w przeciągu kilku dni pojawia się tekst o niej. Nie czekam, aż uzbierają mi się kolejne, żeby napisać o wszystkich na raz. To pierwsze wrażenie jest dla mnie najważniejsze – i to je wam przekazuj…

Relaks w ciepłej wodzie, Krupówki i Morskie Oko [ZAKOPANE 2017]

Obraz
Dobry plan to elastyczny plan. W moim początkowo było pojawianie się codziennych tekstów na blogu i mega organizacja. Tymczasem wyjechałam na cztery dni nad morze, tekstów nie było wcale, a podstawowe założenia szlag trafił. Bynajmniej nie żałuję – nad Bałtykiem spędziłam prawdopodobnie najpiękniejsze momenty tych wakacji. Po prostu chciałabym się jakoś wytłumaczyć, bo wiem, że ten tekst jest już spóźniony. Z wyjazdu (w sensie z Zakopanego) wróciłam ponad dwa tygodnie temu.

Obiecywałam sobie i Wam, że ta relacja zostanie zamieszczona świeżo po powrocie. Nie wyszło, ale mimo wszystko chciałam dokończyć ten projekt. Spisać wspomnienia.Tak jak ktoś wspomniał w komentarzu pod poprzednim wpisempowrót do tych tekstów po latach będzie bezcenny.
19 lipca – chwila relaksu, odpoczynek i zwiedzanie!
Nie będę ukrywać – wejście na Giewont było czymś niesamowitym, ale i wykańczającym. Moja kondycja jest całkiem niezła, a mimo to następnego dnia i tak czułam ból nóg, stóp i ogólne zmęczenie. Ponad…

Lipiec był... taki, jakiego chciałam!

Obraz
Koniec lipca zawsze boli podwójnie. Po pierwsze dlatego, że jak każdy koniec miesiąca, pokazuje jak ten czas zapieprza. Wiem, że się powtarzam, ale nawet nie staram się powstrzymywać. Uświadomienie sobie błyskawicznego upływania czasu jest dla mnie ZAWSZE przełomowym momentem i ciosem od życia pięścią w twarz.

A co do ciosów – to po drugie, koniec lipca to w moim przypadku połowa wakacji. Bliżej niż dalej do kolejnego roku szkolnego, stresujących sprawdzianów, tonięcia w podręcznikach i mniejszej ilości czasu na własne zainteresowania. Tych ostatnich mam sporo i nawet w dni wolne nie potrafię zająć się wszystkim, co lubię. Myśl, że szkoła znowu umniejszy mi zapasy cennego czasu… dobija. Po prostu dobija.
Postaram się jednak podejść do tego pozytywnie – jeszcze cały miesiąc wakacji. A ta ich część, która już minęła, była niesamowita! Wydarzyło się sporo, a za wszystkie dobre rzeczy jestem ogromnie wdzięczna.
👸👸👸 #princess #castle #niedzicacastle #inthewindow #polishgirl #instagirl #in…

Kremówka, Kalwaria i o tym jak nie stanęłam na Giewoncie [ZAKOPANE 2017]

Obraz
17 lipca – kierunek Zakopane!
W Zakopanem ostatni raz byłam mając 9 lat. Teraz mam 19. Więc idealna pora, żeby wybrać to miejsce jako kierunek wakacyjnej podróży. Nie chcę, żeby ten wpis brzmiał jak bardzo szczegółowa relacja, ale niektórych elementów pewnie nie uniknę. Tak więc… 

Wyruszyliśmy z rodzinką o 5 rano. Ja, moja siostra i rodzice. Z oczywistych powodów nie będą pojawiali się na zdjęciach. Prywatność jest dla mnie czymś ważnym i chociaż mogę pisać na dosyć intymne tematy dotyczące tylko mnie i moich poglądów, to taka rzecz jak zdjęcia mojej rodziny – jest dla mnie nie do publikacji. 
Pierwszym postojem w drodze do Zakopanego były Wadowice. Nie byłam tam nigdy, chociaż chciałam się wybrać od dawna, głównie na najlepsze „papieskie kremówki”. No i łyknąć trochę z historii życia sławnego Polaka. Więc… Odwiedziłam dom rodzinny Jana Pawła II. Aktualnie funkcjonuje w nim muzeum, dosyć nowoczesne, bilet normalny to 20 zł, ale uważam, że warto zobaczyć.

Zjadłam kremówkę – ostatecznie n…

Wróciłam! + Co nieco o Zakopanem!

Obraz
Dawno mnie tu nie było. W planach na wakacje podjęłam się pisania na blogu 2-3 razy w tygodniu. Nie wyszło – ostatni wpis był tydzień temu. Jednak w tej samej liście planów zapowiedziałam wyjazd do Zakopanego. I to właśnie on był przyczyną mojej nieobecności.

Góry są piękne. W tych polskich byłam dopiero trzy razy – pierwszy raz w Tatrach - jakoś w drugiej klasie szkoły podstawowej, później w 2016 roku w Górach Stołowych, a teraz, w 2017 roku, znowu Tatry.

Cała podróż trwała sześć dni – od poniedziałku do soboty. Zdecydowanie za mało czasu, żeby zobaczyć wszystko, co chciałam. Dlatego z pewnością w najbliższych latach powtórzę wyjazd w tamte strony!
Długo zastanawiałam się jak opisać moje wrażenia. Ciężko byłoby zawrzeć wszystkie uczucia, przemyślenia i godne polecenia miejsca w jednym tekście. Sześć dni to również wcale nie tak mało jeśli chodzi o masę zdjęć, którymi chciałam się z wami podzielić. Z tego powodu postanowiłam, że nie powstanie jeden wpis… tylko 3! Każdy opisujący dwa d…