Posty

Moje pierwsze wrażenia z Wrocławia!

Obraz
Wrocław jest jednym z tych miast Polski, które chciałabym poznać bardzo dokładnie. Póki co zdarzyło mi się odwiedzić go dwa razy – raz przejazdem, bo miałam tam przesiadkę na pociąg (wakacje w Górach Stołowych). Drugi raz byłam tam w ostatnią środę, 14 czerwca. Co zobaczyłam, czy mi się podobało? Zaraz opowiem.

Tylko nadmienię jeszcze, że ten tekst będzie trochę inny. Chciałabym (chociaż ten jeden raz) nie przesadzić z ilością tekstu, bardziej postawić na fotorelację. Po przeczytaniu – dajcie znać w komentarzu co o tym sądzicie!


Czemu tak w ogóle wybrałam się do Wrocławia? Powód jest banalny – wycieczka klasowa. Jestem za nią wdzięczna, bo może gdyby nie to, czekałabym na odwiedzenie tego miasta kolejne miesiące… lub lata. Z mojej miejscowości (50 km na zachód od Warszawy) do Wrocławia jedzie się samochodem około 3 godziny. Jako że nie planowaliśmy noclegu, chcieliśmy wyruszyć jak najwcześniej, żeby więcej zobaczyć. Z tego powodu już o 4:30 byłam na nogach... O 5:40 autobus wyruszył.


Droga do SAMOAKCEPTACJI

Obraz
,, Mam grube uda. Proporcjonalnie za duże w stosunku do całego ciała. Zawsze tak miałam.”
,, Jestem wysoka – ZA wysoka. Wiele osób mówiło mi, że nie powinnam nosić obcasów. Nie mogę znieść mojego wzrostu. Chciałabym urodzić się niska.” ,, Chciałabym mieć mniejsze stopy. Proste palce u rąk, a nie długie i krzywe.” ,, Nie pasuje mi mój nos.” ,, Czuję wstyd z powodu rozstępów na całym ciele.” ,,Nie lubię siebie.” ,, Czuję wstyd gdy patrzę na siebie” ,, Mam siebie dość” ,,Chciałabym wyglądać inaczej… być kimś innym”

JAK STAĆ SIĘ ATRAKCYJNIEJSZYM? Samo napisanie tych kilku zdań było dla mnie ciężkie. Nie wyobrażam sobie jak mogłam powtarzać to sobie w myślach, każdego dnia, za każdym razem gdy stanęłam przed lustrem… lub nawet częściej. Tak czułam się jeszcze niedawno. Ale wiecie co? Zmęczyłam się nienawiścią do siebie. I postanowiłam z tym skończyć. Nic się w moim wyglądzie nie zmieniło – oczywiście chodzi mi o drastyczne zmiany, bo naturalne jest, że każdy z nas zmienia się odrobinę z dnia na dzie…

Maj był... czasem rozmyślań

Obraz
Maj nie był dokładnie taki, jakiego chciałam. Doskwiera mi uczucie, że w tym miesiącu nie zrobiłam nic. A przynajmniej niewiele rzeczy, którymi mogłabym się przed kimkolwiek pochwalić.


Czas przeleciał mi między palcami, chaotycznie i szybko. Zdajecie sobie sprawę, że to już poło 2017 roku? Przed chwilą był nowy rok, a za chwilę wakacje, znowu wrzesień, Zaduszki i Wigilia… Czy tylko mnie ta prędkość przeraża?

Zatrzymam więc maj jeszcze na moment. I z miłą chęcią przypomnę sobie samej (a także opowiem wam) co się działo.

Zacznijmy od moich urodzin. Mama jak zwykle przygotowała najpyszniejszy tort świata, a wieczorem poszłam do kina z moim chłopakiem na „Piękną i Bestię” i zjedliśmy kolację w McDonaldzie. „Dziewiętnastka” nie jest powodem do dużego świętowania – zwłaszcza, że nigdy nie organizowałam urodzin. Szczególnie mi to nie przeszkadza. Pod wpływem osiągnięcia kolejnego „poziomu” życia, naszła mnie refleksja i powstał całkiem fajny tekst. 19-latka  - jeśli nie czytaliście, to warto na…

Przeczytane #3 - sporo polskich pisarzy!

Obraz
Ostatnie tego typu podsumowanie pojawiło się dwa miesiące temu (tutaj). Nie sądzę, żebym czytała dużo – kiedyś było tego znacznie więcej! Ale przez ten czas udało mi się uzbierać na swojej liście „przeczytane” kilka kolejnych pozycji. Postaram się opisywać je naprawdę krótko!


Ugly Love – Colleen Hoover – przeczytana 31 marca 2017

Znam panią Hoover już jakiś czas – Miałam szansę przeczytać „Hopeless” i „Maybe Someday”, w którym bezsprzecznie się zakochałam! Z wielką przyjemnością sięgnęłam po kolejną książkę autorki. „Ugly Love”, tak jak pozostałe wymienione pozycje, to romans. Pielęgniarka Tate wprowadza się do brata, gdzie w dość nietypowych okolicznościach poznaje przystojnego pilota Milesa Archera. Młodzi zaczynają się spotykać, jednak chłopak posiada mroczną przeszłość, która nie pozwala na spełnianie się nowej, szczęśliwej „przyszłości” tej dwójki.

Myślę, że taki schemat znany jest z wielu powieści romantycznych. Myślę też, że nie jest to książka przełomowa, która wywróci wasze życi…